gramatyka jest nudna

Metoda gramatyczno-tłumaczeniowa

W kategorii jak sie uczyć by Michał A. Nowakowski6 Comments

Używana przez stulecia, pozbawiona podstaw naukowych, nadal pozostaje standardowym sposobem nauczania języków obcych w wielu państwach (szkołach) świata. Przeczytaj poniższy opis i sprawdź czy też zostałeś przez nią skrzywdzony (mam nadzieję, że nie, ale…).

Jak wygląda?

Jak wygląda typowa lekcja prowadzona za pomoca metody gramatyczno-tłumaczeniowej?

  • Zajęcia są prowadzone w języku ojczystym. Języka obcego (nauczanego) rzadko uzywa się w mowie.
  • Większość słownictwa jest nauczana w formie listy słówek.
  • Nauczyciel zajmuje centralne miejsce w procesie nauczania.
  • Od ucznia wymaga się, by ślepo naśladował nauczyciela i program wyłuszczony w podręczniku.
  • Podręcznik (lub nauczyciel) podaje długie wyjaśnienia zasad gramatycznych.
  • W podręczniku wcześnie zaczyna używać się czytanek (wymyslonych przez autora bądź oproszczonych tekstów literackich).
  • Teksty czytanek służą przede wszystkim jako materiał do ćwiczeń gramatycznych i źródło słów do nauczenia.
  • Sedno zajęć to analiza zdania języka nauczanego w oparciu o daną konstrukcje gramatyczną, tłumaczenie zdania na język ojczysty oraz zastosowanie tego schematu do tłumaczenia innych zdań.
  • Ćwiczenia praktyczne zwykle ograniczają się do tłumaczenia wyrazów i struktur gramatycznych z jednego języka na drugi.
  • Niewiele czasu poświęca się wymowie (lub w ogóle się tego nie robi).

Dlaczego tak powszechna?

W średniowieczu znajomość języków obcych ograniczała się w większości przypadków do rozumienia (i pisania) tekstów sporządzonych po łacinie albo klasycznej grece. Ze względu na to, że języki te zamierały, nie było potrzeby uczyć sie umiejętności mówienia i swobodnej komunikacji. Kiedy nastał czas w społeczeństwie na naukę innych języków, zaczęto korzystać z metody gramatyczno-tlumaczeniowej, bo innej po prostu nie znano. W ten sposób upowszechniła sie ona w zachodnim świecie w większości systemów szkolnictwa.

Pomimo swoich oczywistych wad (brak rozwijania umiejętności komunikacji) jest ona bardzo popularna, ponieważ wymaga niewielu umiejętności od nauczyciela, testy gramatyczne łatwo wymyślić, przeprowadzić i podliczyć, a czasem zdarzy się, że ta metoda wyszkoli ucznia w bardzo dobrej umiejętności czytania w języku obcym (bo na pewno nie w mówieniu).

Co możesz zrobić?

Jeśli masz wpływ na sposób nauczania (uczysz się prywatnie) poproś o zmianę stylu nauczania na bardziej komunikkatywny. Jeśli nauczyciel. lektor lub szkoła sie na to nie zgadzają lepiej, żebys poszukał czegoś innego. Po co tracić pieniądze na coś co się raczej w życiu nie przyda?

Jeśli nie masz wpływu na sposób nauczania (jak to moze być w wypadku szkolnictwa państwowego), potraktuj te zajecia jako uzupełniającę wiedzę z gramtyki (i słownictwa) a samemu poszukuj możliwosci używania normalnego, „żywego“ języka, np. z obcokrajowcami (i niekoniecznie muszą to być native speakerzy).

Proszę, daj znać w komentarzach, czy byłeś/byłaś uczony metoda gramatyczno-tłumaczeniową. Jeśli tak, co o niej sądzisz?

Kim jest autor wpisu

Michał A. Nowakowski

Facebook Google+

Człowiek: wizjoner/indywidualista. Anglista/lektor języka angielskiego od 2006, dyrektor CJO EFFEKT od 2010 roku, a właściciel od 2011.

Comments

  1. Byłam uczona tą metodą – jestem bardzo zadowolona. Jeżeli umiem coś napisać , umiem to przeczytać to umiem mówić. Jestem b. zadowolona.

  2. Od 12 lat polski system oświaty częstuje mnie tą właśnie metodą gramatyczno-tłumaczeniową. Już dawno wiedziałem że to nie uczy mnie umiejętności mówienia. Potrafię przeczytać i zrozumieć praktycznie każdy tekst. Niestety z mówieniem i wyrażaniem myśli jest już znacznie gorzej. Do tego wszystkiego trzeba dodać fakt, że obecnie będąc w III klasie szkoły średniej, ja znowu uczę się że leg to noga a chin to podbródek. Metoda gramatyczno-tłumaczeniowa powinna jak sama nazwa wskazuje nauczyć mnie gramatyki. A tutaj znowu niespodzianka- ja ledwie potrafię skleić zdanie w jedynie w czasie przyszłym, past simple i teraźniejszym. Podsumowując, jakby to powiedzieli zachodni przyjaciele … „it sucks”.
    Na koniec mała zagadka. Ile mógłbym się nauczyć, gdybym przez te 12 lat był nauczany bardziej praktyczną metodą? Chyba mam poczucie zmarnowanego czasu.

  3. Ale jak ktoś chce być tłumaczem (zwłaszcza przysięgłym) to metoda jak najbardziej ok.

  4. Najlepsza nauka to tak jak mówisz w praktyce a gramatyki to chyba każdy choć odrobinę zakosztował. Uczyłam się angielskiego w szkole a pamiętam te słówka i rozmowy z nauczycielem niestety w naszym ojczystym języku.

  5. W szkole fakt faktem nie uczyłam się angielskiego, lecz niemieckiego, ale… oczywiście tą właśnie metodą. Co tu dużo mówić… gramatykę może i znam jednak dopiero po spędzeniu ponad dwóch lat za granicą potrafię się spontanicznie ale poprawnie wypowiedzieć. Jeśli ktoś chce ograniczyć się jedynie do czytania prasy w innym języku bądź pisania poczty to polecam.

  6. Byłam uczona tą metodą przez lata i szczerze… Świetnie przygotowała mnie do czytania i ogólnego rozumienia języka obcego, także do pisania. Natomiast jeśli chodzi o mówienie… Porażka.

Napisz komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.